Na Syberii pali się las wielkości Belgii, a Rosjanie nie gaszą, bo im się nie opłaca

Opublikowane dnia 07.08.2019

 

Obszar o powierzchni trzech milionów hektarów płonie na Syberii. Choć teren jest porównywalny z Belgią i można z powodzeniem mówić o ogromnym zagrożeniu dla tamtejszego ekosystemu, rosyjskie władze twierdzą, że gaszenie pożaru się im nie opłaca. I czekają aż las sam się wypali.

 

Foto: Danil Aikin / Contributor / Getty Images
Miasto Kemerowo spowite dymem z płonących w okolicy lasów. Rosja zmaga się z tysiącami pożarów na Syberii.
 

W internecie na wieść o tej sytuacji rozpętało się prawdziwe piekło. Użytkownicy masowo udostępniają aktualne zdjęcia pożaru, pokazujące zasięg ognia i apelują o to, by Moskwa nie przyglądała się temu bezczynnie.

Syberia w ogniu

Pali się Kraj Krasnojarski, okolice Irkucka, Jakucja i Buriacja.

W sumie 2 909 000, blisko 3 mln hektarów lasu się pali. 7 188 295 akrów albo 29 tys. km kwadratowych.

W mediach społecznościowych trwa apel o ratowanie syberyjskich lasów.

Rosja się pali. Ale nikogo to nie obchodzi. #SaveSiberianForests

 

 

Nikt o tym nie mówi, ale w Rosji płoną miliony akrów lasu, a tysiące ludzi i zwierząt są w niebezpieczeństwie. Tematu nie podejmują ani główne media ani politycy. A przecież tę planetę nazywamy naszym domem. Udostępniajcie.

W sieci pojawiają się również opinie, że zdaniem Rosjan lepiej pozwolić lasom spłonąć, niż oddać je w ręce Chińczyków.

W Rosji część syberyjskich lasów wielkości Belgii płonie, miliony mieszkańców w okolicznych miastach trują się dymem. Niektórzy piszą, że lepiej pozwolić lasom spłonąć, niż sprzedać Chińczykom. Ta odwieczna przyjaźń.

Akcja gaśnicza trwa, ale strażacy nie są w stanie na razie wygrać z pogodą. Na Syberii panują wyjątkowo wysokie temperatury sięgające 30 stopni Celsjusza, do tego silne wiatry rozprzestrzeniają ogień. Czasowo wyłączane są także z pracy lotniska - np. w okolicach Irkucka piloci nie decydowali się na lądowanie ze względu na niemal zerową widoczność ze względu na dym.

Rosyjskie władze są krytykowane za to udzielanie pomocy Grecji przy gaszeniu tamtejszych pożarów, a niedostateczne reagowanie wobec krytycznej sytuacji we własnym kraju. Gubernator regionu Krasnojarskiego Aleksander Uss stwierdził w wypowiedzi dla prasy, że walka z ogniem jest "bezcelowa a nawet może być szkodliwa".

Powód pożarów nie został jednoznacznie ustalony, uważa się, że mogło je rozpocząć uderzenie pioruna połączone z działalnością człowieka.