Wycinka drzew na Mierzei Wiślanej. PiS spieszy się, bo musi

Opublikowane dnia 19.02.2019


- Prezes wbił łopatę i teraz mamy tego konsekwencje - mówi ekolog Radosław Gawlik. Kanał żeglugowy PiS obiecał w kampanii. Przed kolejnymi wyborami potrzebuje sukcesu i chce pokazać, że dotrzymuje słowa. Czasu mało, w marcu rozpoczyna się sezon lęgowy ptaków. Padną kolejne drzewa?
 

Do wyrębu przeznaczony jest pas o szerokości 800 metrów i długości 1,5 km.

Tempo wycinki jest imponujące. Zgodę na rozpoczęcie prac wojewoda wydał w piątek rano, a już o 11 padło pierwsze drzewo. Teren wycinki przy trasie między Kątami Rybackimi a Krynicą Morską jest ogrodzony i chroniony przez policję.

Znane z Puszczy Białowieskiej ciężkie harvestery szybko radzą sobie z drzewami, które na miejscu są cięte na kawałki i wywożone. Jak zauważają na Twitterze świadkowie tych wydarzeń, las znika błyskawicznie. Skąd ten pośpiech?

- Kompletnie nas zaskoczyli. Działają metodą faktów dokonanych, teren obstawili policją, zakazują wstępu, to jest jakiś kosmos. W nocy wysłałem skargę na te działania do Karmenu Velli, komisarza ds. środowiska, gospodarki morskiej i rybołówstwa - mówi Radosław Gawlik, prezes stowarzyszenia Eko Unia.

Ekolog podczas rozmowy nie kryje emocji. Jak mówi, właśnie straciliśmy coś bardzo cennego dla całego ekosystemu.

htthttps://twitter.com/w_stobba/status/1096383985104576514ps://twitter.com/w_stobba/status/1096383985104576514