Wypadek podczas polowania. Myśliwy zastrzelił 61-letniego mężczyznę. Myślał, że to dzik

Opublikowane dnia 18.06.2019

 

Do tragicznego wypadku doszło 14 czerwca podczas indywidualnego polowania na terenie gminy Gidle (powiat radomszczański). Myśliwy zastrzelił 61-letniego mężczyznę. Myślał, że to dzik…

Do tragicznego wypadku doszło w piątek, 14 czerwca, podczas indywidualnego polowania na terenie gminy Gidle (powiat radomszczański). Myśliwy zastrzelił 61-letniego mężczyznę.

Jak ustalili policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Radomsku, 44-letni mieszkaniec Radomska wybrał się na polowanie w okolice miejscowości Strzała. Kiedy siedział na ambonie zauważył zwierzę, przynajmniej tak myślał.

- Myśliwemu wydawało się, że celuje do dzika, ale gdy oddał strzał i zszedł obejrzeć zwierzę, zdał sobie sprawę z tego, że postrzelił człowieka. Mężczyzna próbował reanimować ofiarę, niestety bezskutecznie - mówi nadkom. Włodzimierz Czapla z Komendy Powiatowej Policji w Radomsku.

Policjanci o zdarzeniu zostali poinformowani około godz. 22.30.

61-letni mieszkaniec gminy Gidle zmarł. Śledztwo w sprawie zdarzenia prowadzi radomszczańska policja i prokuratura. Policjanci ustalili już, że polowanie zostało zgłoszone do odpowiedniego koła łowieckiego. To że polowanie odbywał się z zachowaniem wszelkich procedur potwierdza także Piotr Kolary, prezes Koła Łowieckiego Bażant 31 w Radomsku, do którego należał sprawca.

 

- Myśliwy wpisał się w książkę, miał zezwolenie i wszelkie badania - zapewnia prezes i opowiada. - W tym samym miejscu był już dzień wcześniej, mieliśmy tutaj zgłoszenia o szkodach na polu z ziemniakami, dlatego mieliśmy dokonać odstrzału dzików. W czwartek ten sam myśliwy widział tutaj zwierzęta, ale nie miał możliwości oddać strzału. Wrócił w piątek, tym razem najpierw zauważył dwa dziki, obserwował je i czekał, by móc oddać strzał. W tym samym czasie coś poruszyło się w bliższej odległości. Myślał, że to trzeci dzik, strzelił...

Jak opowiada prezes, myśliwy jest wstrząśnięty, bardzo przeżywa to co się stało, a doszło po prostu do tragicznego wypadku.
- Tego wieczoru widoczność była dobra, światło dawał księżyc, ale wiadomo, o tej porze widzi się tylko kontury - tłumaczy. - Ten mężczyzna musiał być tam wcześniej, miał na sobie tylko spodenki i nagle podniósł się z pola...

 

Prezes Koła "Bażant" zapewnia, że myśliwi zawsze bezpieczeństwo stawiają na pierwszym miejscu.